Mieszkam w swoim mieście od zawsze. Znam je dość dobrze, mam swoje ulubione miejsca i ścieżki. Wiem, gdzie pokierować kogoś, który chce zobaczyć piękno miasta, albo jego ciekawe elementy. Wiem gdzie jedzenie jest smaczne i gdzie spędzić miło czas przy kawie. Znam też miejsca niezbyt ładne, ale z historią oraz te, o których nie warto wspominać. Lubię przemierzać miejskie ulice i parki, pójść do lasów, którymi to miasto jest otoczone. Wiem gdzie znaleźć spokojne zakątki, a gdzie szukać zgiełku jeśli akurat mam na niego ochotę.
Moje miasto to również moi ludzie. Bliscy i niezbędni. Rodzice. Przyjaciele. Znajomi. Jedynie Brat i para Przyjaciół mieszkają gdzie indziej (choć akurat Przyjaciele planują wrócić).
Mam tutaj wszystko co jest mi niezbędne do funkcjonowania. Wszystko co jest istotne. Ludzi i miejsce. A jednak często fantazjuję, że mieszkam gdzie indziej. Marzę o miejscu, które umożliwiałoby mi zanurzenie się w naturze. Naturze dzikiej i nieokiełznanej, surowej ale z drugiej strony tętniącej życiem. Myślę o miejscu, które pozwoliłoby mi wychodząc z domu, postawić stopę na szlaku wiodącym do świata nieucywilizowanego. Do ogromnego lasu. W góry. Na kamieniste wybrzeże. Chciałabym móc na codzień czuć wiatr we włosach, obserwować kłębiące się mgły, wdychać zapach świeżego deszczu czy słuchać szumu fal lub strumienia. Życie w bezpośrednim sąsiedztwie natury jest najbardziej pobudzającą perspektywą dla mojej wyobraźni. Tylko czy rzeczywiście jest to perspektywa? Czy jest to cel? Czy tylko marzenie? Czy potrafiłabym wyjechać?
Wiem, że nie. Przynajmniej na tą chwilę. Musiałabym te wszystkie bliskie mi osoby zabrać ze sobą. Bo o ile miasto mogłabym znaleźć inne, to jednak bliscy stanowią dla mnie dom. I gdyby nie byłoby ich przy mnie, nie mogłabym nowego miejsca nazywać prawdziwie swoim. I mimo realizacji marzenia, prawdopodobnie nie potrafiłabym być szczęśliwa. Więc szukam alternatyw – planuję kolejne wyjazdy, które mają być tą intensywną formą kontaktu z naturą; szukam miejsc w okolicy, które można odwiedzić w ramach mikrowyprawy; robię przegląd rynku camperów, oglądam filmy z miejsc, które są bliskie mojemu sercu. Wiem, że wiele z tych planów i marzeń dojdzie do skutku. A pewnego dnia, kto wie? Może jednak odważę się przenieść i realizować wizję życia w dzikim miejscu? I miejmy nadzieję, że ci najbliżsi będą mi towarzyszyć.

Dodaj komentarz

Witaj! Jestem Kathaireo, a to moja przestrzeń. Kim jestem? Mam już dobrych kilka lat, od czasu do czasu czerwone paznokcie i zawsze rozpoczętą książkę. Robię zdjęcia, mam dzieci i wiele przemyśleń na temat otaczającego mnie świata. Mam wiele pasji i świadomość przebytej jak dotąd drogi. Chęć by zwolnić mimo tego, że z każdym dniem moje życie przyspiesza. Zapraszam Cię do towarzyszenia mi w podróży – być może zatrzymasz się ze mną by od czasu do czasu poobserwować poruszające się na wietrze liście.